
DZIEJE ZAMKU
W sercu dzisiejszego, spokojnego Sieradza być może tętniło kiedyś życie dwóch zamków. Jeden z nich istniał naprawdę, drugi zaś unosi się gdzieś między historią a legendą, niczym duch w koronie i z mieczem z mgły. Oba dawno już zniknęły z powierzchni ziemi, lecz pamięć o nich wciąż pobudza wyobraźnię historyków i miłośników dawnych dziejów. Choć nie pozostał po nich ani kamień, sama myśl o dwóch średniowiecznych zamkach w jednym mieście wystarcza, by rozgrzać dyskusje i rozpalić ciekawość badaczy.

Pierwszy z owych zamków miała podobno powstać jeszcze za panowania Bolesława Chrobrego, czyli w czasach, gdy Polska budowała się głównie z tego, co rosło w lesie. Drewno było wtedy wszystkim – materiałem na dom, twierdzę, a w ostateczności i opał. Gród w Sieradzu miał być siedzibą książąt, dopóki nie przejęli go dominikanie, którzy być może uznali, że miejsce nadaje się raczej do modlitwy niż do obrony. Można powiedzieć, że warownia przeszła wtedy z trybu „miecz” w tryb „różaniec”. Jeśli rzeczywiście istniała, była w całości drewniana – i jak to z drewnem bywa, szybko zniknęła bez śladu, zapewne pochłonięta przez czas, wilgoć i ludzką obojętność.


Drugi zamek to już konstrukcja z krwi i kości, czy raczej z belek i gliny. Wzniesiono go prawdopodobnie w drugiej połowie XIII wieku z inicjatywy Leszka Czarnego, księcia, który potrafił twardo stąpać po ziemi, ale niekoniecznie inwestował w marmury. Zamek ów powstał na miejscu starszego grodziska, być może pamiętającego czasy Władysława Hermana, i był – delikatnie mówiąc – bardziej praktyczny niż reprezentacyjny. Obrony strzegły wały ziemne, głazy i palisada. Nie był to więc Malbork, raczej warownia z gatunku tych, które bardziej liczą na odwagę załogi niż na grubość murów.

Przez pewien czas możni tej ziemi uczynili z tego miejsca centrum władzy – tu zapadały decyzje o losach ludzi i granic. Choć budowla nie zachwycała skalą, jej twórcy byli przekonani, że stoi w samym środku świata – i że świat o tym doskonale wie. W 1331 roku świat rzeczywiście o sobie przypomniał: Krzyżacy bez trudu zdobyli zamek, a ogień dopisał pointę, której nikt tu nie planował.

Gdzie inni widzieli popiół i ruinę, Kazimierz Wielki zobaczył potencjał – i sporo miejsca na cegłę. Postanowił więc wznieść tu zamek – z tej osobliwej mieszaniny dalekowzroczności i uporu, która każe władcom wierzyć, że wystarczy trochę kamienia, zaprawy i dobrej woli, by zapanować nad światem, albo przynajmniej nad Sieradzem. Prace budowlane rozpoczęły się zapewne w latach pięćdziesiątych XIV wieku, a najpóźniej w 1357 roku, gdy zamek pojawił się w źródłach jako castrum antiquum. Sieradz, dotąd pachnący drewnem i smołą, zyskał nowe oblicze – twardsze, chłodniejsze i bardziej królewskie.

Za panowania Jagiellonów zamek wyrósł na jeden z ważniejszych ośrodków politycznych Rzeczpospolitej. Tutaj odbywały się zjazdy szlacheckie, tu nadawano królewskie przywileje i tu rozstrzygano spory, które niejednemu możnowładcy spędzały sen z powiek. Dwukrotnie w tych murach ważyły się losy tronu: w 1432 roku szlachta obrała na króla młodziutkiego Władysława Warneńczyka, a w 1445 roku – Kazimierza Jagiellończyka. Przez pewien czas Sieradz naprawdę oddychał rytmem wielkiej polityki – i choć dziś trudno w to uwierzyć, decyzje zapadające w tutejszych salach potrafiły zmieniać bieg historii całego królestwa.

W kolejnych stuleciach gmach przechodził liczne przebudowy, jakby próbował dotrzymać kroku modzie architektonicznej. Po wielkim pożarze miasta w 1578 roku częściowo go odbudowano, lecz spokój trwał krótko. W listopadzie 1655 roku do Sieradza wkroczyli Szwedzi – dobrze zorganizowani, doskonale uzbrojeni i, tradycyjnie już, bez zaproszenia. Zamek zajęli bez walki, złupili z chłodną precyzją i zostawili po sobie ruinę, której opisu nie powstydziłby się żaden podręcznik dewastacji. Gdy Polacy przyszli go odbić, udało się – choć po zwycięstwie z zamku zostało tyle, że trudno było powiedzieć, czy to jeszcze twierdza, czy już wspomnienie. Choć w latach sześćdziesiątych XVII wieku podjęto próbę odbudowy, jego dawna świetność była już tylko wspomnieniem.

Po tych wszystkich najazdach, pożarach i odbudowach dawna siedziba książąt weszła w ostatni etap swojego istnienia – cichy i niechlubny. Czas dokończył dzieła wrogów – mury się sypały, dachy ginęły, a zamek stracił nawet prawo do przechowywania akt sądowych, co było dla niego końcem kariery i początkiem zapomnienia. Około 1800 roku rozebrano go niemal doszczętnie, pozostawiając po sobie jedynie ślad w pamięci miasta.

Jeszcze przed II wojną światową można było dostrzec resztki dawnych murów, lecz i one zniknęły, gdy Niemcy wznieśli na wzgórzu betonowe bunkry. Tak oto zakończyła się długa kariera sieradzkiego zamku – od królewskich uczt po żołnierskie racje żywnościowe.





OPIS ZAMKU
Zamek wzniesiono na sztucznie usypanym wzgórzu w dolinie Warty. Miejsce to może nie należało do najbardziej malowniczych, ale doskonale nadawało się do obrony – fosa zasilana wodami rzeki skutecznie oddzielała warownię od otoczenia. Budowniczowie sięgnęli po kamień i cegłę, a plan w kształcie zbliżonym do okręgu wynikał raczej z ukształtowania wcześniejszego grodziska niż z zamiłowania do symetrii. Średniowieczna architektura rządziła się bowiem zasadą, że forma ma przede wszystkim służyć przetrwaniu, a nie zachwytom przyjezdnych.

Mur obwodowy mierzył około 220 metrów i składał się z dwunastu odcinków różnej długości, tworząc zwarty pierścień wokół przestronnego dziedzińca. W jego południowej części wznosiła się murowana zabudowa z reprezentacyjnym domem wielkim, postawionym w miejscu dawnej romańskiej rotundy z XIII wieku – jakby nowe panowanie chciało oprzeć się dosłownie na fundamentach poprzedników. Pozostałe budynki, mieszkalne i gospodarcze, wykonano prawdopodobnie z drewna – materiału dostępnego, lecz mało cierpliwego wobec czasu i losu.

Wjazd do zamku znajdował się w północnej części założenia i prowadził przez wysunięty, czworokątny budynek bramny – punkt, w którym każdy gość musiał przekonać straż, że naprawdę jest gościem. Tuż obok wkomponowano w mur ośmioboczną wieżę główną – konstrukcję, która doskonale oddawała ducha epoki: im wyżej siedzisz, tym bardziej masz rację.




STAN OBECNY
Dziś na wzgórzu zamkowym nie zobaczymy już żadnych murów ani baszt – pozostały jedynie ślady, które bardziej przypominają archeologiczne westchnienie niż średniowieczną twierdzę. Fundamenty warowni wciąż tkwią pod ziemią, ale na powierzchni widać już tylko poniemieckie bunkry, niechcianych spadkobierców piastowskiego grodu. Lepiej zachowało się samo wzgórze i otaczająca je fosa, wciąż wypełniona wodą, jakby z uporem pilnowała miejsca, którego już nie ma.

Jeden, symboliczny fragment dawnej fundacji królewskiej przetrwał jednak do dziś – i to w dość nieoczekiwanym miejscu. W 1925 roku miejscowy proboszcz odkupił od żydowskiej gminy misternie zdobione odrzwia, pochodzące najprawdopodobniej z dawnego zamku, a następnie kazał wmurować je w ścianę przy wejściu głównym do sieradzkiej bazyliki. I tak oto jedyny ocalały element warowni znalazł nowy dom – bliżej nieba, ale z dala od fosy.

Zwiedzanie bez biletu – otwarte całą dobę, nawet w święta i podczas burzy.
Teren dawnego zamku to dziś park – spokojny, zielony i całkowicie dostępny dla wszystkich, łącznie z czworonogami.
Wzgórze da się obejść w kwadrans – dwadzieścia minut, jeśli ktoś lubi się zatrzymywać i udawać, że szuka śladów po zamku.

DOJAZD
Wzgórze zamkowe znajduje się przy ul. Podzamcze, zaledwie kilkaset metrów na wschód od Rynku, tuż obok Sieradzkiego Parku Etnograficznego. Z centrum najłatwiej dojść lub dojechać ulicą Zamkową – nazwa nieprzypadkowa, bo prowadzi dokładnie tam, gdzie powinna.
Samochód warto zostawić na niewielkim parkingu przy południowym wejściu na wyspę – kto pierwszy, ten parkuje jak król.
Rowerzyści mile widziani, ale tylko pieszo — obowiązuje zakaz ruchu.

ZAMKI W POBLIŻU
- Wojsławice – pozostałości zamku rycerskiego z XVI w., 20 km
- Łopatki – dwór obronny z XVI w., obecnie lamus, 33 km
LITERATURA
- L. Kajzer, J. Salm, S. Kołodziejski: Leksykon zamków w Polsce, Arkady 2001
- L. Kajzer: Zamki i dwory obronne w Polsce centralnej, DiG 2004
- materiały informacyjne UM