
DZIEJE KOŚCIOŁA
Podczas podróży przez Rumunię pewnego dnia na horyzoncie wyrósł nam majestatyczny gmach kościoła, wyglądający z oddali tak, jakby ktoś postanowił postawić w szczerym polu małą katedrę. Z bliska budowla nieco spuściła z tonu, bo za sporą część monumentalnego efektu odpowiadało jej znakomite usytuowanie na wzgórzu, ale pierwsze wrażenie nie było całkiem bezpodstawne. Mieliśmy bowiem przed sobą największą w całej Rumunii świątynię unitariańską.


, którego poglądy wyjątkowo mocno nie przypadły do gustu
Janowi Kalwinowi
. W 1553 roku Servet został w Genewie uwięziony, osądzony za herezję i spalony na stosię, co dość skutecznie przypomina, że reformatorzy potrafili walczyć o wolność od cudzych dogmatów, zachowując znacznie mniejszy entuzjazm wobec wolności od własnych. Podobnego szczęścia do tolerancji nie mieli Giovanni Valentino Gentile, ścięty w 1566 roku, ani Jakub Paleolog, którego głowa pożegnała się z resztą teologa w 1585 roku. W Siedmiogrodzie idee unitariańskie głosił natomiast Ferenc Dávid, lecz i jego kariera religijna zakończyła się mało emerytalnie: skazany za swoje poglądy zmarł w więzieniu w 1579 roku.



Historia samego Belinu, podobnie jak górującego nad nim kościoła i otaczających go fortyfikacji, pozostaje zaskakująco słabo rozpoznana. Źródła są skąpe, ustalenia nie zawsze jednoznaczne, a kilka stuleci miejscowych dziejów najwyraźniej uznało, że nie ma obowiązku szczegółowo tłumaczyć się potomnym. Pierwszy pewniejszy punkt zaczepienia pojawia się w 1334 roku, gdy w dokumentach odnotowano wieś Belen jako osadę Seklerów, grupy etnicznej zamieszkującej wschodni Siedmiogród i utożsamiającej się z Węgrami.

W XV wieku na wzgórzu ponad wsią stanął niewielki gotycki kościół pod wezwaniem św. Katarzyny, a na początku XVII stulecia otoczono go kamiennymi fortyfikacjami. Nie był to zresztą miejscowy kaprys architektoniczny. Od XIV do XVII wieku podobne kościoły-twierdze wyrastały na całej Wyżynie Siedmiogrodzkiej, gdzie częste najazdy mongolskie, a później osmańskie dość skutecznie przekonywały mieszkańców, że sama modlitwa może wymagać solidnego muru dookoła. Takie niewielkie warownie dawały lokalnej społeczności schronienie wraz z tym, co z dobytku udało się zabrać, zanim nieproszeni goście zdążyli zainteresować się nim pierwsi.

W 1720 roku gotycki kościół spłonął, jednak na jego ostateczną rozbiórkę przyszło poczekać aż do końca XIX wieku. Wtedy pozostałości średniowiecznej świątyni usunięto, a na ich miejscu wzniesiono obecny kościół, łączący neobizantyjską wystawność z neoromańską powagą. Kopuły, arkady i dekoracyjne elewacje tworzą przy surowych kamiennych murach oraz basztach zestawienie niemal ostentacyjne, jakby XIX-wieczny architekt za punkt honoru postawił sobie, żeby nikt przypadkiem nie pomylił nowego kościoła ze starym. W ostatnich latach elewacje odnowiono, jeszcze mocniej podkreślając kontrast między wystawną świątynią a znacznie starszymi fortyfikacjami.

OPIS KOŚCIOŁA
Kościół otacza pierścień fortyfikacji z czterema basztami, zachowany na tyle dobrze, że w murach wciąż tkwią otwory strzelnicze, a dawne stanowiska straży nie wymagają szczególnej wyobraźni. System obronny uzupełniały otwory, przez które w razie szturmu można było potraktować napastników gorącą smołą.

Nie były to przy tym fortyfikacje wzniesione dla samej satysfakcji z posiadania fortyfikacji: zachowane statuty z 1690 roku przewidywały dwóch kapitanów i siedmiu dziesiętników, po zachodzie słońca każdy miał siedzieć na swoim miejscu, a wejście lub wyjście bez zgody dowództwa mogło skończyć się karą. W chwili zagrożenia kościół przestawał więc być wyłącznie świątynią i przechodził na regulamin znacznie bliższy koszarom.

STAN OBECNY
Dla zwiedzającego całe założenie funkcjonuje właściwie w trybie incognito, mimo że trudno byłoby je uznać za coś, co łatwo przeoczyć. Żadnej promocji, żadnych godzin otwarcia, żadnej kasy, tablicy ani nawet skromnej zachęty, żeby zajrzeć za mur. Zresztą tłumów chętnych również nie widać, więc obie strony najwyraźniej osiągnęły tu rzadki stan pełnej równowagi. Jeśli już ktoś zabłądzi do wsi z zamiarem zwiedzania, pozostaje mu odszukać mieszkającego tuż obok pastora i poprosić o zgodę na wejście. W epoce rezerwacji online miejscowy system turystyczny nadal opiera się zatem na rozwiązaniu sprawdzonym od stuleci: pastor jest, pastor ma klucz i trzeba się z nim dogadać.

DOJAZD
Belin położony jest na przedpolu Gór Baraolt, około 7 km na wschód od drogi krajowej E60 łączącej Brașov z Cluj-Napoca. Zjazd znajduje się w miejscowości Maieruș, około 30 km na północ od Brașova, a sam kościół widać już z daleka, więc na ostatnim odcinku nawigacja staje się właściwie zbędna.
Z parkowaniem obowiązują natomiast stare, dobre zasady wiejskie: samochód zostawiamy tam, gdzie akurat znajdzie się kawałek wolnego miejsca, pod warunkiem że nikomu nie zastawimy bramy, podjazdu ani połowy drogi. Parkometru, szlabanu i aplikacji do pobrania szczęśliwie jeszcze tu nie odkryto.


WAROWNIE W RUMUNII
- Braşov – cetăţuia de pe Strajă, 39 km
- Bran – castelul Bran, 61 km
- Târgu Mureş – cetatea medievală, 147 km
- Bologa – cetatea Bologa, 301 km
LITERATURA
- Z. Szoboszlai: Ugrai mozaik, Biharugra 2002
- www.plecatdeacasa.net
- www.virtualisszekelyfold.ro