STRONA GŁÓWNA

ZA GRANICĄ

MINIGALERIA

MAPKI

KSIĘGA GOŚCI

LITERATURA

KONTAKT
BARANÓW SANDOMIERSKI

BARCIANY

BARDO ŚLĄSKIE

BĄKOWA GÓRA

BESIEKIERY

BĘDZIN

BIERUTÓW

BIESTRZYKÓW

BOBOLICE

BOBROWNIKI

BODZENTYN

BOLESTRASZYCE

BOLKÓW

BORYSŁAWICE ZAMKOWE

BROCHÓW

BRODNICA

BRZEG

BUKOWIEC

BYDLIN

BYSTRZYCA KŁODZKA

CHĘCINY

CHOJNICA

CHOJNIK

CIECHANÓW

CIESZÓW

CIESZYN

CZARNY BÓR

CZERNA

CZERNINA

CZERSK

CZĘSTOCHOWA

CZOCHA

CZORSZTYN

DĄBRÓWNO

DRZEWICA

DZIAŁDOWO

DZIERZGOŃ

FREDROPOL (KORMANICE)

GDAŃSK

GIŻYCKO

GLIWICE

GŁOGÓW

GNIEW

GNIEWOSZÓW Z.SZCZERBA

GOLUB-DOBRZYŃ

GOŁAŃCZ

GOLCZEWO

GOŁUCHÓW

GOŚCISZÓW

GÓRA

GRODZIEC

GRÓDEK

GRUDZIĄDZ

GRZĘDY

GRZMIĄCA z.ROGOWIEC

INOWŁÓDZ

JANOWICE WIELKIE z.BOLCZÓW

JANOWIEC

JAWOR

JEZIORO GÓRECKIE

KAMIENIEC ZĄBKOWICKI

KAMIENNA GÓRA

KARPNIKI

KAZIMIERZ DOLNY

KĘTRZYN

KĘTRZYN - KOŚCIÓŁ

KIELCE

KLICZKÓW

KŁODZKO

KOŁO

KONARY

KONIN-GOSŁAWICE

KORZKIEW

KOWALEWO POMORSKIE

KOŹMIN WLKP.

KÓRNIK

KRAKÓW

KRAPKOWICE

KRAPKOWICE - OTMĘT

KRASICZYN

KRĘPCEWO

KRUSZWICA

KRZYŻNA GÓRA

KRZYŻTOPÓR

KSIĄŻ WIELKI

KUROZWĘKI

KWIDZYN

LEGNICA

LIDZBARK WARMIŃSKI

LIPA

LUBIN

LUTOMIERSK

ŁAGÓW

ŁĘCZYCA

ŁOWICZ

MAJKOWICE

MALBORK

MAŁA NIESZAWKA

MIĘDZYLESIE

MIĘDZYRZECZ

MIRÓW

MOKRSKO

MOSZNA

MSTÓW

MUSZYNA

MYŚLENICE

NAMYSŁÓW

NIEDZICA

NIDZICA

NIEMCZA

NIEPOŁOMICE

NOWY SĄCZ

NOWY WIŚNICZ

ODRZYKOŃ

OGRODZIENIEC (PODZAMCZE)

OJCÓW

OLEŚNICA

OLSZTYN (JURA)

OLSZTYN (WARMIA)

OLSZTYNEK

OŁAWA

OŁDRZYCHOWICE KŁODZKIE

OPOCZNO

OPOLE GÓRKA

OPOLE OSTRÓWEK

OPORÓW

OSSOLIN

OSTRĘŻNIK

OSTRÓDA

OSTRÓW LEDNICKI

OTMUCHÓW

PABIANICE

PANKÓW

PASTUCHÓW

PIESKOWA SKAŁA

PIOTRKÓW TRYBUNALSKI

PIOTRKÓW-BYKI

PIOTROWICE ŚWIDNICKIE

PŁAKOWICE

PŁOCK

PŁONINA

PŁOTY

PODZAMCZE z.OGRODZIENIEC

PODZAMCZE PIEKOSZOWSKIE

POKRZYWNO

POŁCZYN-ZDRÓJ

POZNAŃ

PRABUTY

PROCHOWICE

PROSZÓWKA z.GRYF

PRZEMYŚL

PRZEWODZISZOWICE

PSZCZYNA

PYZDRY

RABSZTYN

RACIĄŻEK

RADŁÓWKA

RADOM

RADZIKI DUŻE

RADZYŃ CHEŁMIŃSKI

RAJSKO

RAKOWICE WIELKIE

RATNO DOLNE

RAWA MAZOWIECKA

RESKO

ROGÓW OPOLSKI

ROŻNÓW ZAMEK DOLNY

ROŻNÓW ZAMEK GÓRNY

RYBNICA

RYBNICA LEŚNA

RYCZÓW

RYDZYNA

RYTWIANY

RZĄSINY

SANDOMIERZ

SANOK

SIEDLĘCIN

SIEDLISKO

SIERADZ

SIERAKÓW

SIEWIERZ

SMOLEŃ

SOBKÓW

SOBOTA

SOCHACZEW

SOSNOWIEC

SREBRNA GÓRA

STARA KAMIENICA

STARE DRAWSKO

STARY SĄCZ

STRZELCE OPOLSKIE

SULEJÓW

SZAMOTUŁY

SZCZECIN

SZTUM

SZUBIN

SZYDŁÓW

SZYMBARK

ŚCINAWKA GÓRNA

ŚWIDWIN

ŚWIEBODZIN

ŚWIECIE n.WISŁĄ

ŚWIECIE k.LEŚNEJ

ŚWINY

TORUŃ

TORUŃ z.DYBÓW

TUCZNO

TYNIEC

UDÓRZ

UJAZD k.TOMASZOWA

UJAZD KRZYŻTOPÓR

UNIEJÓW

URAZ

WAŁBRZYCH z.KSIĄŻ

WAŁBRZYCH z.STARY KSIĄŻ

WAŁBRZYCH z.NOWY DWÓR

WARSZAWA z.KRÓLEWSKI

WARSZAWA z.UJAZDOWSKI

WĄBRZEŹNO

WENECJA

WĘGIERKA

WĘGORZEWO

WIELICZKA

WIELKA WIEŚ

WIERZBNA

WITKÓW

WLEŃ

WOJNOWICE

WOJSŁAWICE

WROCŁAW

WROCŁAW LEŚNICA

WYSZYNA

ZAGÓRZ

ZAGÓRZE ŚLĄSKIE

ZAŁUŻ

ZĄBKOWICE ŚLĄSKIE

ZBĄSZYŃ

ZŁOTORIA k.TORUNIA

ŹRÓDŁA

ŻAGAŃ

ŻARY

ŻELAZNO

ŻMIGRÓD


IMG BORDER=1 style=

ZAMEK W RYDZYNIE, WIDOK OD POŁUDNIOWEGO ZACHODU



ierw­szą, go­tyc­ką jesz­cze wa­row­nię w nad­gra­nicz­nej wsi Ry­dzy­na wzniósł kasz­te­lanKasztelan (łac. comes castellanus, komes grodowy, żupan) – urzędnik lokalny w średniowiecznej Polsce. Zajmował się administracją gospodarczą (ściąganiem danin na rzecz panującego), obroną i sądownictwem na terenie kasztelanii. Podlegali mu chorąży, wojski, sędzia grodowy i włodarz. mię­dzy­rzec­ki, ry­cerz i za­u­fa­ny dwo­rza­nin Wła­dys­ła­wa Ja­gieł­ły Jan z Ry­dzy­ny i Czer­ni­ny (+1423), przed­sta­wi­ciel zna­ne­go na Śląs­ku i w Cze­chach ro­du de Wer­bno. Wy­da­rze­nie to mia­ło miej­sce praw­do­po­do­bnie w pierw­szej ćwier­ci XV stu­le­cia, jed­nak naj­star­sze za­cho­wa­ne wzmian­ki na te­mat zam­ku po­cho­dzą z ro­ku 1466 i od­no­szą się do kra­dzie­ży kosz­tow­noś­ci, ja­kiej do­ko­nał miej­sco­wy bur­gra­biaBurgrabia (łac. burggrabius capitanei, dawniej także murgrabia) – urząd grodzki I Rzeczypospolitej, zastępca starosty grodowego. Jako zarządca zamku (łac. praefectus castrorum) czuwał nad powierzonym sobie zamkiem, dbając o bezpieczeństwo miasta. Jego kompetencje w wielu przypadkach pokrywały się z kompetencjami podstarościego. Burgrabia przeprowadzał egzekucję sądową, aresztował zakłócających sesje sądowe, chwytał przestępców. Od 1507 na mocy specjalnej konstytucji sejmowej do jego kompetencji należało pilnowanie bezpieczeństwa na drogach. na praw­nu­kach wspom­nia­ne­go wcześ­niej Ja­na. Ród Ry­dzyń­skich trwał w Ry­dzy­nie nie­mal do koń­ca XVII wie­ku wcho­dząc w tym cza­sie w róż­ne mał­żeń­sko-fi­nan­so­we ko­li­ga­cje z oko­licz­ną szlach­tą, przez co tra­cą­ca z wol­na na zna­cze­niu wa­row­nia wraz z mias­tecz­kiem sta­no­wi­ła w tym okre­sie współ­włas­ność Bło­ci­szew­skich, Ga­jew­skich o­raz Ciś­wic­kich, wśród nich naj­bar­dziej zna­nych przed­sta­wi­cie­li ro­dzi­ny: pa­na na zam­ku w Zbą­szy­niu Abra­ha­ma III Ciś­wic­kie­go (+1643), a także jego syna Pio­tra (+1676), se­kre­ta­rza kró­lew­skie­go, któ­ry prze­szedł do his­to­rii ja­ko or­ga­ni­za­tor wspa­nia­łych ilu­mi­na­cji na wieść o na­ro­dzi­nach kró­le­wi­cza Zyg­mun­ta Ka­zi­mie­rza Wa­zy.


IMG BORDER=1 style=

FASADA WSCHODNIA, WIDOK OD STRONY PARKU


ro­ku 1658, to jest nie­dłu­go po wiel­kim po­ża­rze znisz­czo­ne­go przez od­dzia­ły szwedz­kie Lesz­na, część dóbr ry­dzyń­skich wy­ku­pił przed­sta­wi­ciel jed­ne­go z naj­zamoż­niej­szych ro­dów daw­nej Rze­czy­pos­po­li­tej hra­bia Bo­gu­sław Lesz­czyń­ski her­bu Wie­nia­wa (+1659), ten sam, któ­ry kil­ka­naś­cie lat wcześ­niej za­nie­chał roz­po­czę­tej już bu­do­wy re­pre­zen­ta­cyj­ne­go pa­ła­cu w pod­war­szaw­skim Mi­la­no­wie (póź­niej­szym Wi­la­no­wie). Syn Bo­le­sła­wa - Ra­fał Lesz­czyń­ski (+1703) na­był częś­ci po­zo­sta­łe wraz z mias­tem i sta­rym zam­kiem, a za­kup ten zbiegł się w cza­sie ze sprze­da­żą na­le­żą­cych do Lesz­czyń­skich o­ka­za­łych sie­dzib w Ba­ra­no­wie San­do­mier­skim o­raz Go­łu­cho­wie. Śred­nio­wiecz­na wa­row­nia ze swym cięż­kim, wy­bit­nie o­bron­nym cha­ra­kte­rem nie by­ła o­czy­wiś­cie w sta­nie spros­tać wy­szu­ka­nym gus­tom no­wych właś­ci­cie­li, za­pad­ła więc de­cyz­ja o roz­bu­do­wie, któ­rej pro­jekt i nad­zór nad ca­łoś­cią ro­bót po­wie­rzo­no o­so­bie Jó­ze­fa Szy­mo­na Be­lot­tie­go, nad­wor­ne­go ar­chi­tek­ta Ko­ry­bu­ta Wiś­nio­wiec­kie­go o­raz Ja­na III So­bies­kie­go. W wy­ni­ku prac pro­wa­dzo­nych w koń­co­wym e­ta­pie już nie pod czuj­nym okiem Be­lot­tie­go, lecz spro­wa­dzo­ne­go z Rzy­mu Pom­peo Fer­ra­rie­go, u schył­ku XVII stu­le­cia pow­stał w Ry­dzy­nie im­po­nu­ją­cy zes­pół pa­ła­co­wy na­le­żą­cy w tym cza­sie do naj­o­ka­zal­szych gniazd mag­nac­kich w kra­ju, a w Wiel­ko­pol­sce zde­cy­do­wa­nie naj­więk­szy. Czte­ro­skrzyd­ło­we ba­ro­ko­we za­ło­że­nie z wew­nętrz­nym dzie­dziń­cem i czte­re­ma basz­ta­mi w na­ro­żach peł­ni­ło w la­tach 1704-1709 zasz­czyt­ną ro­lę re­zy­den­cji ro­do­wej Sta­nis­ła­wa Lesz­czyń­skie­go (+1766), dwu­krot­ne­go kró­la Pol­ski wy­bra­ne­go przez szlach­tę z po­par­ciem Szwe­dów, a wbrew wo­li pa­nu­ją­cych do­tąd Sa­sów i ich stron­ni­ka Pio­tra Wiel­kie­go. Elek­cja ta do­pro­wa­dzi­ła do wy­bu­chu woj­ny, pod­czas któ­rej w 1707 woj­ska ro­syj­skie za­ję­ły wiel­ko­pol­skie do­bra no­we­go kró­la, a je­go sie­dzi­bę zde­was­to­wa­ły i częś­cio­wo spa­li­ły. Lesz­czyń­ski u­ciekł za gra­ni­cę po­zo­sta­wia­jąc gmach zam­ko­wy w opła­ka­nym sta­nie, o czym skrzęt­nie no­to­wa­no w Wi­zji - do­ku­men­cie spo­rzą­dzo­nym na o­ko­licz­ność prze­ję­cia re­zy­den­cji przez Au­gus­ta II Moc­ne­go: naj­więk­szy strach nad wiel­kim skle­pem, gdzie mur się psu­je, gdyż tam bar­dzo za­cie­ka, gdzie nie­dłu­go bez szko­dy nie bę­dzie, a broń Bo­że nie­szczęś­cia ja­kie­go. Do­raź­ne pra­ce za­bez­pie­cza­ją­ce pod­ję­to po 1715 ro­ku, jed­nak ich za­kres nie poz­wo­lił na peł­ną re­kon­struk­cję - pos­piesz­nie od­no­wio­ne nie­któ­re po­miesz­cze­nia zam­ku da­wa­ły sła­be tyl­ko od­bi­cie nie­daw­ne­go prze­py­chu i blas­ku.


ZAMEK W RYDZYNIE - DRZEWORYT, PRZYJACIEL LUDU 1834



LESZCZYŃSCY W RYDZYNIE

Bo­gus­ław Lesz­czyń­ski (ok. 1615-1659) - syn Ra­fa­ła, wo­je­wo­dy beł­zkie­go o­raz An­ny Ra­dzi­miń­skiej, wo­je­wo­dzian­ki pod­las­kiej. W 1636 ro­ku o­dzie­dzi­czył mias­to Lesz­no, za je­go rzą­dów naz­wa­ne oz­do­bą Wiel­ko­pol­ski. Wyc­ho­wa­ny w wie­rze Bra­ci Czes­kich w ro­ku 1640 prze­szedł na ka­to­li­cyzm, choć pow­szech­nie po­dej­rze­wa­no, że by­ło to spo­wo­do­wa­ne o­por­tu­niz­mem, a sam Lesz­czyń­ski jest re­li­gij­nie o­bo­jęt­ny. Trzy­krot­ny mar­sza­łek Sej­mu Rze­czy­pos­po­li­tej, uwa­ża­ny był za naj­wy­bit­niej­sze­go o­ra­to­ra swe­go cza­su. Od ro­ku 1642 peł­nił funk­cję sta­ros­ty ge­ne­ral­ne­go Wiel­ko­pol­ski, od 1650 - wiel­kie­go pod­skar­bie­go ko­ron­ne­go, zaś od 1658 - pod­kan­cle­rza. Miał o­pi­nię zręcz­ne­go po­li­ty­ka, jed­nak dbał prze­de wszyst­kim o swo­je włas­ne in­te­re­sy. Sta­no­wi nie­doś­cig­nio­ny wzór dla pos­łów Sa­mo­ob­ro­ny: do his­to­rii przesz­ły do­ko­ny­wa­ne przez nie­go mal­wer­sa­cje i prze­kup­stwa. Aby uzys­kać ab­so­lu­to­rium od sej­mu prze­ku­pił wszyst­kich pos­łów w iz­bie, a u­sły­szaw­szy sprze­ciw jed­ne­go za­py­tał: A któ­ry to tam ta­ki syn, com mu nie dał?.

Ra­fał Lesz­czyń­ski (1650-1703) - syn Bo­gus­ła­wa i An­ny z Dern­hof­fów, wo­je­wo­dzian­ki sie­radz­kiej. Był sta­ros­tą wschow­skim, wo­je­wo­dą ka­lis­kim, poz­nań­skim i łę­czyc­kim, tak­że mar­szał­kiem dwo­ru kró­lo­wej Ma­rii Ka­zi­mie­ry (Ma­ry­sień­ki), a od ro­ku 1702 pod­skar­bim wiel­kim ko­ron­nym. Ja­ko cho­rą­ży wiel­ki ko­ron­ny brał u­dział w od­sie­czy wie­deń­skiej. Po śmier­ci Ja­na III So­bies­kie­go o­po­wia­dał się po­cząt­ko­wo za kan­dy­da­tu­rą je­go sy­na Ja­ku­ba, os­ta­tecz­nie po­parł e­lek­to­rów sas­kich. W imie­niu kró­la Au­gus­ta II w 1700 ro­ku od­był po­sel­stwo do Stam­bu­łu w ce­lu ra­ty­fi­ka­cji trak­ta­tu kar­ło­wic­kie­go od­zys­ku­jąc z rąk tu­rec­kich twier­dzę w Ka­mień­cu Po­dol­skim. W la­tach 1682-1695 wy­ku­pił ca­łość dóbr ry­dzyń­skich i za­i­ni­cjo­wał prze­bu­do­wę zam­ku.

Sta­nis­ław Lesz­czyń­ski (1677-1766) - uro­dzo­ny we Lwo­wie syn Ra­fa­ła i An­ny Ja­bło­now­skiej. W 1698 po­ślu­bił Ka­ta­rzy­nę z Opa­liń­skich, rok póź­niej zos­tał wo­je­wo­dą poz­nań­skim. Pod­czas woj­ny pół­noc­nej w 1704 zos­tał wy­bra­ny kró­lem Pol­ski dzię­ki po­par­ciu kró­la Szwe­cji Ka­ro­la XII. W ro­ku 1709 po klęs­ce Szwe­dów w bit­wie pod Poł­ta­wą o­puś­cił Pol­skę, tu­ła­jąc się po Eu­ro­pie zwie­dził Lit­wę i Pru­sy, po­miesz­ki­wał w Moł­da­wi, a nas­tęp­nie w Szwe­cji, na dłu­żej za­ba­wił w kie­szon­ko­wym księs­twie Dwóch Mos­tów w Nad­re­nii, by wresz­cie wy­je­chać do Fran­cji. Pro­ble­my fi­nan­so­we Sta­nis­ła­wa skoń­czy­ły się wraz z przy­ję­ciem pro­po­zy­cji wy­da­nia włas­nej cór­ki Ma­rii za kró­la Fran­cji Lud­wi­ka XV. W 1733 ro­ku po raz dru­gi za­siadł na pol­skim tro­nie, jed­nak już trzy la­ta póź­niej po­now­nie zmu­szo­ny zos­tał do u­ciecz­ki - tym ra­zem w prze­bra­niu chłop­skim - do Kró­lew­ca, gdzie ab­dy­ko­wał. W ro­ku 1736 o­puś­cił Pol­skę na sta­łe, za­miesz­kał w Nan­cy; pa­no­wał tam do­ży­wot­nio ja­ko ksią­żę Lo­ta­ryn­gii i Ba­ru u­zys­ku­jąc u miej­sco­wej lud­noś­ci przy­do­mek kró­la-do­bro­dzie­ja. Zmarł w wy­ni­ku po­pa­rzeń, któ­rym u­legł w wie­ku 89 lat, gdy je­go strój za­pa­lił się od is­kry z ko­min­ka. Był naj­dłu­żej ży­ją­cym kró­lem Pol­ski.



WIDOK ZAMKU OD STRONY PÓŁNOCNEJ


LITOGRAFIA E. RACZYŃSKIEGO, WSPOMNIENIA Z WIELKOPOLSKI TO JEST WOJEWÓDZTW POZNAŃSKIEGO, KALISKIEGO I GNIEŹNIEŃSKIEGO


1738 ro­ku Sta­nis­ław Lesz­czyń­ski po nie­u­da­nej re­e­lek­cji sprze­dał do­bra ry­dzyń­skie Alek­san­dro­wi Jó­ze­fo­wi Suł­kow­skie­mu her­bu Su­li­ma (+1762), przed­sta­wi­cie­lo­wi niez­byt za­moż­nej szlach­ty spod Cie­cha­no­wa, któ­ry do­ro­bił się ma­jąt­ku na dwo­rze Au­gus­ta II peł­niąc tam funk­cję mi­nis­tra woj­ny i spraw wew­nętrz­nych. No­wy właś­ci­ciel za­trud­nił śląs­kie­go ar­chi­tek­ta Ka­ro­la Mar­ci­na Fran­tza, a ten w la­tach 1742-45 od­bu­do­wał znisz­czo­ną re­zy­den­cję i przys­to­so­wał ja do wy­ma­gań zle­ce­nio­daw­cy - w wy­ni­ku tych prac gmach o­trzy­mał ro­ko­ko­wą e­le­wa­cję, no­we da­chy i heł­my na basz­tach, uzys­ku­jąc wy­gląd zbli­żo­ny do współ­czes­ne­go. Po śmier­ci Alek­san­dra Suł­kow­skie­go po­siad­łość ry­dzyń­ską o­dzie­dzi­czył je­go syn Au­gust Kazimierz (+1786), któ­ry po­wią­zał re­zy­den­cję o­sią kom­po­zy­cyj­ną z mias­tem. W prze­ci­wień­stwie do oj­ca nie trak­to­wał on jed­nak zam­ku ja­ko głów­nej sie­dzi­by ro­du; ten miał ra­czej sta­no­wić o je­go wy­so­kiej po­zy­cji ma­te­rial­nej i to­wa­rzys­kiej sta­jąc się jed­nym z naj­więk­szych o­środ­ków mag­nac­kich w Wiel­ko­pol­sce. Zna­ny z sze­ro­kich za­mi­ło­wań ar­tys­tycz­nych ksią­żę Suł­kow­ski stwo­rzył w Ry­dzy­nie bo­ga­tą ko­lekc­ję ma­lar­stwa, por­ce­la­ny i rzeź­by o­par­tą na zbio­rach prze­ję­tych po przod­kach i wzbo­ga­co­ną o oka­zy przy­wie­zio­ne z licz­nych po­dró­ży po Eu­ro­pie. W ro­ku 1762 ufun­do­wał A­ka­de­mię Ry­cer­ską, ro­dzaj szko­ły ka­de­tów, a w ro­ku 1775 uzys­kał zgo­dę Sej­mu na u­two­rze­nie or­dy­na­cji ry­dzyń­skiejOrdynacja rodowa – rządzący się swoimi własnymi prawami dotyczącymi dziedziczenia majątek ziemski, posiadający swój własny statut (akt fundacyjny), zapobiegający rozdrobnieniu dóbr. Ordynacją zarządzał fideikomisarz, który nie był właścicielem majątku, lecz jego powiernikiem, a więc nie mógł nim swobodnie dysponować. Z reguły fideikomisarzem był najstarszy syn. Pozostałe rodzeństwo (dzieci właściciela-powiernika) nie dysponowały dobrami ziemskimi. Otrzymywało jedynie posag (córki) oraz odpowiednie wykształcenie (synowie). Wykształcenie i szlacheckie pochodzenie umożliwiało ubieganie się o państwowe lub wojskowe stanowiska. Na starość rodzeństwo mogło powrócić i przebywać w dobrach fideikomisu (swoista rodzinna emerytura). , os­tat­niej pow­sta­łej w nie­pod­le­głej Pol­sce. Na wy­pa­dek wy­gaś­nię­cia ro­du ca­ły ma­ją­tek miał przy­paść Ko­mi­sji Edu­ka­cji Na­ro­do­wej, któ­rej Au­gust Suł­kow­ski był człon­kiem. Tak się jed­nak nie sta­ło i po je­go śmier­ci do­bra Suł­kow­skich trafiły w ręce Alek­san­dra An­to­nie­go (+1786), za­miesz­ka­łe­go w Wied­niu ge­ne­ra­ła wojsk ce­sar­skich. Alek­san­der prze­żył star­sze­go bra­ta o za­led­wie kil­ka mie­się­cy, a że i on zmarł bez­po­tom­nie, spad­ko­bier­cą ro­dzin­nej for­tu­ny zos­tał naj­młod­szy z ro­dzeń­stwa wo­je­wo­da ka­lis­ki An­to­ni Suł­kow­ski (+1796). Za cza­sów ko­lej­ne­go, czwar­te­go or­dy­na­ta An­to­nie­go Paw­ła Suł­kow­skie­go (+1836), na­czel­ne­go wo­dza wojsk pol­skich Księs­twa War­szaw­skie­go Ry­dzy­na przes­ta­ła być mias­tem pry­wat­nym, w do­dat­ku na pod­sta­wie za­rzą­dze­nia za­bor­czych władz prus­kich u­własz­czo­no chło­pów miesz­ka­ją­cych na pod­leg­łych jej ad­mi­nis­tra­cyj­nie zie­miach. De­cyz­je te mia­ły is­tot­ny wpływ na po­gor­sze­nie się sy­tu­a­cji fi­nan­so­wej ro­dzi­ny nad­we­rę­żo­nej po­kaź­ny­mi dłu­ga­mi, z któ­rych część pow­sta­ła w wy­ni­ku kre­dy­tów za­ciąg­nię­tych na zmia­nę wys­tro­ju po­miesz­czeń zam­ku i przek­ształ­ce­nie o­gro­dów w ro­man­tycz­ny park kra­jo­bra­zo­wy w sty­lu an­giel­skim. Za­miesz­ku­ją­cych w Ry­dzy­nie An­to­nie­go Paw­ła Suł­kow­skie­go i je­go żo­nę Ewę z Kic­kich częs­to od­wie­dza­li w tym cza­sie przed­sta­wi­cie­le pol­skiej in­te­li­gen­cji i dzia­ła­cze na­ro­do­wo­ścio­wi, wśród nich Ju­lian Ur­syn Niem­ce­wicz i Adam Mic­kie­wicz.


LITOGRAFIA T. HENNICKEGO Z POŁOWY XIX WIEKU


ZAMEK NA LITOGRAFII N. ORDY, ALBUM WIDOKÓW 1880



KSIĄŻĘTA SUŁKOWSCY

Alek­san­der Jó­zef Suł­kow­ski (1695-1762) - syn Sta­nis­ła­wa, bur­gra­bie­go Kra­ko­wa i El­żbie­ty z Wą­grow­skich, nie­wy­klu­czo­ne jed­nak, że je­go praw­dzi­wym oj­cem był E­lek­tor Sak­so­ni Fry­de­ryk I. Od mło­doś­ci zwią­za­ny był z drez­deń­skim dwo­rem Au­gus­ta II Moc­ne­go, a póź­niej je­go sy­na Au­gus­ta III. W 1733 ro­ku u­zys­kał ty­tuł hra­bie­go, zaś w 1754 - księ­cia Rze­szy, w tym sa­mym ro­ku roz­sze­rzo­ny na wszyst­kich człon­ków ro­du, pod­no­sząc jed­no­cześ­nie pań­stwo biel­skie do ran­gi księs­twa. Od 1738 pan w Ry­dzy­nie, od ro­ku 1752 właś­ci­ciel zam­ku w Biel­sku Bia­łej i dóbr w pań­stwie biel­skim, któ­re na­był od spad­ko­bier­ców Ja­na Sun­neg­ha. Ja­ko o­po­nent Prus pod­czas woj­ny sied­mio­let­niej zos­tał por­wa­ny z Ry­dzy­ny przez od­dzia­ły Fry­de­ry­ka II i osa­dzo­ny na kil­ka­naś­cie mie­się­cy w twier­dzy gło­gow­skiej. Alek­san­der że­nił się dwu­krot­nie: po raz pierw­szy z Ma­rią von Stein in Jet­tin­gen i po­now­nie - z wo­je­wo­dzian­ką mal­bor­ską Ma­rią Prze­ben­dow­ską. Z pierw­sze­go mał­żeń­stwa miał czte­rech sy­nów i trzy cór­ki. Zmarł w Lesz­nie 21 ma­ja 1762.

Au­gust Ka­zi­mierz Suł­kow­ski (1729-1786) - syn Alek­san­dra i Ma­rii von Stein zu Jet­tin­gen, ksią­żę biel­ski, w la­tach 1775-1776 mar­sza­łek Ra­dy Nie­us­ta­ją­cej, wo­je­wo­da gnieź­nień­ski, ka­lis­ki i poz­nań­ski, od 1782 ge­ne­rał lejt­nant wojsk ko­ron­nych, czło­nek Ko­mi­sji E­du­ka­cji Na­ro­do­wej. W swo­ich po­siad­łoś­ciach roz­wi­jał te­a­try, jak ten za­ło­żo­ny w Ry­dzy­nie o­raz w daw­nym bro­wa­rze zam­ko­wym w Biel­sku. Wspie­rał fi­nan­so­wo fun­da­cję Szko­ły Ry­cer­skiej w Ry­dzy­nie, ufun­do­wał A­ka­de­mię Ry­dzyń­ską o­raz pi­jar­ską szko­łę śred­nią. Był za­ło­ży­cie­lem Or­dy­na­cji Ksią­żąt Suł­kow­skich, we­dług sta­tu­tów któ­rej po wy­gaś­nię­ciu li­nii ro­do­wej ca­ły ma­ją­tek miał zos­tać prze­ka­za­ny na ce­le e­du­ka­cyj­ne. W ro­ku 1774 od­zna­czo­ny zos­tał Or­de­rem Or­ła Bia­łe­go, jed­nak w swej sze­ro­kiej dzia­łal­noś­ci pu­blicz­nej częs­to przed­kła­dał in­te­res włas­ny po­nad do­bro kra­ju. Po je­go śmier­ci u­jaw­nio­no do­ku­men­ty zdo­by­te w am­ba­sa­dzie ro­syj­skiej, z któ­rych wy­ni­ka­ło, że po­bie­rał sta­łą pen­sję od dwo­ru pe­ter­sbur­skie­go. Do­ko­nał też gra­bie­ży fun­du­szy po­je­zu­ic­kich pod przy­kryw­ką dzia­łal­noś­ci w Ko­mi­sji E­du­ka­cji Na­ro­do­wej.

Jó­zef Suł­kow­ski (ok. 1773-1798) - praw­do­po­dob­nie był sy­nem Te­o­do­ra, puł­kow­ni­ka w służ­bie ce­sar­skiej i Mał­go­rza­ty Zo­fii de Fle­vil­le, ale wy­cho­wa­li go w Ry­dzy­nie ksią­żę Au­gust i Lud­wi­ka Suł­kow­scy. Uczest­ni­czył w woj­nie pol­sko ro­syj­skiej w 1792 ro­ku - za oka­za­ne męs­two od­zna­czo­no go or­de­rem Vir­tu­ti Mi­li­ta­ri. Po za­koń­cze­niu woj­ny wy­je­chał do Fran­cji, gdzie wstą­pił do ar­mii fran­cus­kiej w stop­niu ka­pi­ta­na i otrzy­mał przy­dział do ge­ne­ra­ła Ber­thie­ra w pół­noc­nych Wło­szech. Tam zos­tał za­u­wa­żo­ny przez Na­po­le­o­na, któ­ry mia­no­wał go swo­im a­diu­tan­tem. W 1798 ro­ku o­trzy­mał a­wans na bry­ga­die­ra i wy­ru­szył wraz z Na­po­le­o­nem do E­gip­tu tłu­mić pow­sta­nie an­ty­fran­cus­kie, gdzie zgi­nął w po­tycz­ce pod Ka­i­rem. Jak za­pi­sa­no: słu­ga je­go cia­ło tyl­ko po wą­sach zdo­łał roz­poz­nać. Aby ucz­cić pa­mięć a­diu­tan­ta Na­po­le­on naz­wał imie­niem Suł­kow­skie­go je­den z egip­skich for­tów. Je­go naz­wis­ko zos­ta­ło też wpi­sa­ne na ko­lum­nie po­łud­nio­wej Łu­ku Trium­fal­ne­go w Pa­ry­żu.

Alek­san­der An­to­ni Suł­kow­ski (1730-1786) - syn Alek­san­dra i Ma­rii, ge­ne­rał lejt­nant wojsk ko­ron­nych, feld­mar­sza­łek wojsk ce­sar­skich, sta­ros­ta o­do­la­now­ski. W 1755 poś­lu­bił Ele­o­no­rę Cet­ner. Zmarł bez­po­tom­nie.

An­to­ni Suł­kow­ski (1735-1796) - naj­młod­szy z bra­ci, peł­nił funk­cje kan­cle­rza wiel­kie­go ko­ron­ne­go, był wo­je­wo­dą ka­lis­kim i gnieź­nień­skim, a od 1762 ge­ne­ra­łem lejt­nan­tem wojsk ko­ron­nych. W 1779 zos­tał od­zna­czo­ny Or­de­rem Or­ła Bia­łe­go.

An­to­ni Pa­weł Suł­kow­ski (1785-1836) - syn An­to­nie­go i Ka­ro­li­ny, czes­kiej hra­bi­ny z ro­du Bub­na-Lit­titz. Pod­czas wo­jen na­po­le­oń­skich u­czest­ni­czył w kam­pa­nii pol­skiej 1806-1807 i hisz­pań­skiej 1808-1809. W ro­ku 1810 w wie­ku 25 lat (!) zos­tał ge­ne­ra­łem bry­ga­dy, zaś w woj­nie z Ro­sją 1812 peł­nił funk­cję do­wód­cy bry­ga­dy ka­wa­le­rii w V Kor­pu­sie Po­nia­tow­skie­go. W kam­pa­nii 1813 w Niem­czech był ge­ne­ra­łem dy­wi­zji. Od 1815 ro­ku słu­żył ja­ko a­diu­tant A­lek­san­dra I, wład­cy Kró­les­twa Kon­gre­so­we­go, ale wi­dząc bez­sku­tecz­ność swych wy­sił­ków po­dał się do dy­mi­sji i osiadł na sta­łe w Ry­dzy­nie. Zo­stał od­zna­czo­ny Krzy­żem Ka­wa­ler­skim Or­de­ru Vir­tu­ti Mi­li­ta­ri oraz fran­cus­kim Krzy­żem Ka­wa­ler­skim i Ofi­cer­skim Or­de­ru Le­gii Ho­no­ro­wej. Na­le­żał do lo­ży wol­no­mu­lar­skiej w sto­pniu cze­lad­ni­ka. Z mał­żeń­stwa z Ewą Kic­ką miał trzy cór­ki i jed­ne­go sy­na - Au­gus­ta An­to­nie­go. Zmarł 13 kwiet­nia 1836 ro­ku w Ry­dzy­nie.

Au­gust An­to­ni Suł­kow­ski (1820-1882) - syn Ewy i An­to­nie­go, za­pa­mię­ta­ny z hu­lasz­cze­go sty­lu ży­cia czło­nek dzie­dzicz­ny prus­kiej Iz­by Pa­nów, ka­wa­ler mal­tań­ski. W 1843 ro­ku po­ślu­bił Ma­rię My­ciel­ską, z któ­rą miał jed­ne­go sy­na. Zmarł po za­tru­ciu tlen­kiem wę­gla wy­do­by­wa­ją­cym się z niesz­czel­ne­go pie­ca.

An­to­ni Sta­nis­ław Suł­kow­ski (1844-1909) - os­tat­ni przed­sta­wi­ciel głów­nej li­nii ro­du. W 1872 ro­ku poś­lu­bił Ma­rię Gis­la­na de San­chez d'Al­can­ta­ra, z któ­rą miał dwóch przed­wcześ­nie zmar­łych sy­nów.




WIDOK OD PÓŁNOCNEGO ZACHODU, FOTOGRAFIE Z POCZĄTKU XX WIEKU


1836 ro­ku ma­ją­tek o­dzie­dzi­czył syn An­to­nie­go Pa­wła ksią­żę Au­gust Suł­kow­ski (+1882) sły­ną­cy z wys­taw­ne­go sty­lu ży­cia, za­mi­ło­wa­nia do kosz­tow­nych ba­lów i po­lo­wań, co mia­ło przy­kre kon­sek­wen­cje dla ksią­żę­cej for­tu­ny, któ­ra z ro­ku na rok top­nia­ła w zas­tra­sza­ją­cym tem­pie. Za­cią­ga­ne w ber­liń­skich ban­kach i nie spła­ca­ne dłu­gi skut­ko­wa­ły przej­mo­wa­niem ko­lej­nych dóbr przez za­rząd­ców prus­kch. Za cza­sów Au­gus­ta nie po­dej­mo­wa­no już żad­nych in­wes­ty­cji na zam­ku, bo­wiem nie­mal wszyst­kie do­cho­dy przez­na­czo­ne by­ły na spła­tę za­dłu­że­nia. Je­go po­to­mek An­to­ni Sta­nis­ław nie był w sta­nie zmie­nić ka­ta­stro­fal­nej sy­tu­a­cji fi­nan­so­wej, w ja­kiej zna­laz­ły się do­bra Suł­kow­skich. Kie­dy w mło­dym wie­ku zmar­li o­byd­waj je­go sy­no­wie, lik­wi­da­cja za­ło­żo­nej przed stu pięć­dzie­się­ciu la­ty włas­noś­ci ziem­skiej sta­ła się fak­tem: po śmier­ci An­to­nie­go w 1909 ro­ku, za zgo­dą je­go spad­ko­bier­ców, a wbrew o­pi­nii pu­blicz­nej i klau­zu­lom sta­tu­tu or­dy­na­cji, po­nad 7600 ha zie­mi zos­ta­ło od­da­ne do dys­po­zy­cji Ko­le­gium Szkol­ne­go, a nie­dłu­go po­tem prze­ję­te przez Prus­ką Ko­mi­sję Ko­lo­ni­za­cyj­ną. Za­mek cał­kiem o­pus­to­szał - je­go wy­po­sa­że­niem po­dzie­li­li się spo­krew­nie­ni z Suł­kow­ski­mi Wo­dzic­cy i Po­toc­cy, część zbio­rów za­bra­ła ze so­bą do Mo­na­chium wdo­wa po os­tat­nim or­dy­na­cie, a resz­tę sprze­da­no. Był to kres świet­noś­ci wspa­nia­łej re­zy­den­cji. W 1909 ro­ku pi­sa­no o niej: Gdzie daw­niej wrza­ło ży­cie wiel­ko­pań­skie, gdzie zjaz­dy, po­lo­wa­nia, przed­sta­wie­nia sce­nicz­ne, na­ra­dy i za­ba­wy go­ni­ły jed­na za dru­giem, dziś głu­cho i pus­to. Opus­to­szał więc prze­de wszyst­kim za­mek [...]. Dzi­siaj zos­ta­ły z nie­go tyl­ko ścia­ny po­ko­jów i ogrom­nych sal, ma­lo­wa­ne al fres­co lub zdobione sztu­ka­te­ryą. Co tyl­ko da­ło się wy­wieźć, wyr­wać, od­ła­mać, to su­mien­nie wy­ko­na­li dzie­dzi­ce. Znik­ły za­tem me­ble, lus­tra, go­be­li­ny, ko­min­ki, po­sadz­ki, bo­ga­ta bib­lio­te­ka, srebr­ne klam­ki u drzwi, ko­lo­ro­we ok­na, rzeź­bio­ne od­drzwia, po­zos­tał o­braz znisz­cze­nia i nie­rzą­du.



ZAMEK NA FOTOGRAFIACH Z LAT 30 XX STULECIA


cza­sie pierw­szej woj­ny świa­to­wej w pa­ła­cu i ofi­cy­nach funk­cjo­no­wał nie­miec­ki o­bóz dla fran­cus­kich i ro­syj­skich jeń­ców wo­jen­nych, a póź­niej sta­cjo­no­wał w nim Grenz­schutz - pa­ra­mi­li­tar­na or­ga­ni­za­cja dzia­ła­ją­ca na wschod­nich ru­bie­żach i prze­ciw­sta­wia­ją­ca się zbroj­nie od­łą­cze­niu te­re­nów wschod­nich od Nie­miec. Po od­zys­ka­niu przez Pol­skę nie­pod­le­głoś­ci do­mi­nium Suł­kow­skich przesz­ło na rzecz Skar­bu Pań­stwa i po­now­nie zo­sta­ło przez­na­czo­ne do par­ce­la­cji. Za­mek i ofi­cy­ny o­trzy­ma­ło Ku­ra­to­rium Fun­da­cji im. Suł­kow­skich, któ­re wy­bra­ło so­bie za cel za­ło­że­nie tu­taj szko­ły o cha­ra­kte­rze po­wy­żej szko­ły pow­szech­nej, ale po­ni­żej a­ka­de­mic­kiej o­raz in­ter­na­tu przez­na­czo­ne­go dla nie­za­moż­nej, a wy­jąt­ko­wo zdol­nej i ob­da­ro­wa­nej za­dat­ka­mi u­mys­łu mło­dzie­ży pol­skiej. W la­tach 1923-27 gmach od­res­tau­ro­wa­no i za­a­dap­to­wa­no we­dług pro­jek­tu inż. Ste­fa­na Cy­bi­chow­skie­go na gim­na­zjum męs­kie, przek­ształ­co­ne póź­niej w li­ce­um im. Suł­kow­skich. Wśród 114 ab­sol­wen­tów, któ­rzy przed wy­bu­chem dru­giej woj­ny świa­to­wej zdą­ży­li za­koń­czyć w nim e­du­ka­cję, zna­leź­li się m.in.: Jó­zef Zwis­łoc­ki - wnuk pre­zy­den­ta Ig­na­ce­go Moś­cic­kie­go, ese­is­ta i kry­tyk Kon­stan­ty Je­leń­ski, a tak­że Fran­ci­szek Wa­lic­ki, u­wa­ża­ny za oj­ca pol­skie­go big­bi­tu i roc­ka dzien­ni­karz mu­zycz­ny, au­tor tek­stów pio­se­nek o­raz kom­po­zy­tor. Pod­czas o­ku­pa­cji w wy­kreś­lo­nym z re­jes­tru za­byt­ków bu­dyn­ku funk­cjo­no­wał Na­ro­do­wo Po­li­tycz­ny Za­kład Wy­cho­waw­czy Kra­ju War­ty, co ob­ja­wi­ło się za­ma­lo­wa­niem pla­fo­nu w Sa­li Ba­lo­wej i za­stą­pie­niem go wiel­ką swas­ty­ką. Okres ten jed­nak nie przy­niósł więk­szych znisz­czeń - te mia­ły na­stą­pić wraz po­ja­wie­niem się So­wie­tów, któ­rzy dzień po tym, jak we­szli do Ry­dzy­ny, do­ko­na­li gra­bie­ży wy­po­sa­że­nia, a nas­tęp­nie za­mek pod­pa­li­li. Ogień po­chło­nął drew­nia­ne stro­py pa­mię­ta­ją­ce cza­sy Lesz­czyń­skich, ru­nę­ły bez­cen­ne de­ko­ra­cje su­fi­tów, wnęt­rza u­leg­ły wy­pa­le­niu - by­ła to naj­więk­sza stra­ta w kul­tu­rze ma­ter­ial­nej w ca­łej his­to­rii Wiel­ko­pol­ski. W do­brym sta­nie za­cho­wa­ły się je­dy­nie mu­ry ma­gis­tral­ne, ale z daw­ne­go wys­tro­ju przetr­wa­ła tyl­ko częś­cio­wo XVIII-wiecz­na klat­ka scho­do­wa i nie­wiel­kie, prze­pa­lo­ne resz­tki sztu­ka­tor­skich rzeźb fa­se­to­wych o­raz ko­min­ków nie­któ­rych po­miesz­czeń. Już w 1946 ro­ku roz­po­czę­to za­bez­pie­cza­nie ru­in - za­mu­ro­wa­no ot­wo­ry o­kien­ne, wy­ko­na­no pro­wi­zo­rycz­ne za­da­sze­nia nad za­cho­wa­ny­mi resz­tka­mi de­ko­ra­cji, wzmoc­nio­no ko­ro­nę mu­rów. Po­mi­mo te­go, że gmach nie po­sia­dał gos­po­da­rza i stał pus­ty, do koń­ca lat 60. zbu­do­wa­no no­we heł­my wież, częś­cio­wo wy­ko­na­no rów­nież sto­lar­kę o­kien­ną i wy­la­no żel­be­to­we stro­py. W ro­ku 1969 prze­jął go w wie­czys­te u­żyt­ko­wa­nie Za­rząd Głów­ny Sto­wa­rzy­sze­nia In­ży­nie­rów i Tech­ni­ków Me­cha­ni­ków Pol­skich po­dej­mu­jąc się re­a­li­za­cji peł­nej re­kon­struk­cji z przez­na­cze­niem na oś­ro­dek szko­le­nio­wy i kon­fe­ren­cyj­ny dla śro­do­wisk tech­nicz­nych. Pro­wa­dzo­ny od ro­ku 1970 re­mont za­koń­czył się dzie­więt­naś­cie lat póź­niej i był on, obok prac na Zam­ku Kró­lew­skim w War­sza­wie, naj­więk­szym pol­skim przed­się­wzię­ciem kon­ser­wa­tor­skim te­go cza­su.



RUINA ZAMKU W RYDZYNIE PO SPALENIU PRZEZ ARMIĘ CZERWONĄ, NA DOLNEJ FOTOGRAFII ZNISZCZONA SALA BALOWA



red­nio­wiecz­ny za­mek wznie­sio­ny zos­tał z ka­mie­nia oraz ce­gły na pla­nie zbli­żo­nym do kwa­dra­tu o bo­kach 22x25 met­rów, na nie­wiel­kiej kę­pie o­ko­lo­nej pod­mok­ły­mi łą­ka­mi i bag­na­mi do­li­ny rze­ki Wy­ry­czy. By­ła to bu­dow­la dwu- lub trzy­skrzy­dło­wa, przy czym naj­o­ka­zal­sze skrzyd­ło po­łud­nio­we mieś­ci­ło czte­ro­iz­bo­wy dom głów­ny, a wschod­nie - trzy­iz­bo­wy wąs­ki bu­dy­nek po­moc­ni­czy. Na­prze­ciw­ko do­mu głów­ne­go, w pół­noc­nej kur­ty­nie sta­ła wy­su­nię­ta po­za ob­wód mu­rów kwa­dra­to­wa w pla­nie wie­ża. Za­mek nie po­sia­dał fo­sy - je­go bez­pie­czeń­stwo za­pew­nia­ły o­ta­cza­ją­ce go mo­krad­ła. Prze­pro­wa­dzo­na z ini­cja­ty­wy Ra­fa­ła Lesz­czyń­skie­go przez Szy­mo­na Be­lot­tie­go i Pom­peo Fer­ra­rie­go ba­ro­ko­wa prze­bu­do­wa za­ło­że­nia o­par­ta zos­ta­ła na fun­da­men­tach go­tyc­kiej wa­row­ni, któ­rej mu­ry się­ga­ją wy­so­koś­ci pięt­ra współ­czes­nej re­zy­den­cji. W re­zul­ta­cie pow­sta­ło mo­nu­men­tal­ne czte­ro­skrzyd­ło­we za­ło­że­nie z czte­re­ma al­kie­rzo­wy­mi wie­ża­mi w na­ro­żach i skie­ro­wa­nym w stro­nę mias­ta o­wal­nym ry­za­li­tem u­miesz­czo­nym na osi skrzyd­ła za­chod­nie­go. Po­więk­szo­na zos­ta­ła wys­pa zam­ko­wa, po­ja­wi­ły się też fo­sy, któ­re po­pro­wa­dzo­ne blis­ko bu­dyn­ku da­wa­ły wra­że­nie, iż ten u­sy­tu­o­wa­ny jest na wo­dzie. Wjazd głów­ny pro­wa­dził jak o­bec­nie, od pół­no­cy, jed­nak znacz­nie bli­żej dzie­dziń­ca we­wnętrz­ne­go. Po pra­wej stro­nie - tam gdzie dziś znaj­du­je się re­cep­cja - mieś­ci­ła się kuch­nia, w przy­zie­miach zaś u­rzą­dzo­no łaź­nie wy­po­sa­żo­ne w oło­wia­ne wan­ny już w XVIII wie­ku za­si­la­ne za poś­red­nic­twem mo­sięż­nych rur za­rów­no w zim­ną, jak i w go­rą­cą wo­dę. Pierw­sze pięt­ro czte­ro­kon­dyg­na­cyj­nej bu­dow­li zaj­mo­wa­ły pry­wat­ne a­par­ta­men­ty miesz­kal­ne, ja­dal­nia i po­miesz­cze­nia kre­den­so­we. Re­pre­zen­ta­cyj­ne przez­na­cze­nie peł­ni­ły sa­le u­sy­tu­o­wa­ne na dru­giej i trze­ciej kon­dyg­na­cji pa­ła­cu, wśród nich wy­peł­nia­ją­ca skrzyd­ło za­chod­nie przesz­klo­na sa­la wiel­ka zwa­na dziś ba­lo­wą. Od stro­ny po­łud­nio­wej sa­li ba­lo­wej od­po­wia­da­ła wy­so­ka ga­le­ria wiel­ka w ok­nach ca­ła, zlik­wi­do­wa­na po 1738. Re­pre­zen­ta­cyj­ne wnęt­rza oz­do­bio­ne by­ły wy­so­kiej kla­sy or­na­men­ty­ką wy­ko­na­ną przez włos­kie­go mist­rza Pal­lo­ne i współ­pra­cu­ją­cą z Be­lot­tim gru­pą sztu­ka­to­rów war­szaw­skich. Na wschód od zam­ku na­kre­ślo­no po­łą­czo­ne kom­po­zy­cyj­nie z fo­sa­mi kwa­te­ro­we o­gro­dy u­trzy­ma­ne w sty­lu fran­cus­kim z licz­ny­mi fon­tan­na­mi, rzeź­ba­mi i strzy­żo­ną w fan­ta­zyj­ne for­my zie­le­nią.




PLAN ZAŁOŻENIA NA WYSOKOŚCI DRUGIEJ KONDYGNACJI, GRUBĄ LINIĄ OZNACZONO ZARYS ZAMKU ŚREDNIOWIECZNEGO:
1. SALA BALOWA, 2. SALA MORSKA, 3. GABINET CHIŃSKI, 4. SALA CZTERECH PÓR ROKU, 5. SALA POSĄGOWA, 6. SALA MYŚLIWSKA, 7. SALA
RYCERSKA, 8. GABINET KRYSZTAŁOWY, 9. WIELKA ALKOWA, 10,11. SALE AUDIOWIZUALNE, 12. GABINET PORCELANOWY, 13. KLATKA SCHODOWA


y­gląd zbli­żo­ny do współ­czes­ne­go o­trzy­mał za­mek dzię­ki Alek­san­dro­wi Suł­kow­skie­mu, któ­ry w 1742 ro­ku przys­tą­pił do od­bu­do­wy i mo­der­ni­za­cji za­ło­że­nia, po­wie­rza­jąc pro­jekt i kie­row­nic­two prac Ka­ro­lo­wi Ma­rii Fran­tzo­wi. Wszyst­kie da­chy i heł­my baszt na­roż­nych u­zys­ka­ły te­raz no­we for­my na­wią­zu­ją­ce do ar­chi­tek­tu­ry sas­kiej, uległ tak­że zmia­nie na ro­ko­ko­wy wys­trój e­le­wa­cji zew­nętrz­nych, je­dy­nie od stro­ny par­ku po­zo­sta­wio­no znacz­ną par­tię de­ko­ra­cji Lesz­czyń­skich. Skrzyd­ło pół­noc­ne, dzię­ki do­bu­do­wa­ne­mu ry­za­li­to­wi z wej­ściem głów­nym i re­pre­zen­ta­cyj­ną klat­ką scho­do­­wą, sta­ło się od­tąd głów­ną fa­sa­dą pa­ła­cu. Na osi ry­za­li­tu wy­bu­do­wa­no strze­żo­ny przez ka­mien­ne sfink­sy most nad fo­są, któ­ra po po­więk­sze­niu wys­py zos­ta­ła od­da­lo­na od mu­rów zew­nętrz­nych. Spoś­ród zmian wpro­wa­dzo­nych we wnęt­rzach jed­ną z waż­niej­szych by­ła prze­bu­do­wa sa­li ba­lo­wej po­le­ga­ją­ca na lik­wi­da­cji o­kien od stro­ny dzie­dziń­ca i wy­ko­na­niu no­wych, utrzy­ma­nych w ko­lo­rze śnież­nej bie­li de­ko­ra­cji sztu­ka­tor­skich ścian o­raz wiel­kie­go pla­fo­nu przed­sta­wia­ją­ce­go a­po­te­o­zę zaś­lu­bin Alek­san­dra Jó­ze­fa Suł­kow­skie­go z Alek­san­drą Prze­ben­dow­ską (bo­go­wie o­lim­pij­scy skła­da­ją­cy hołd po­łą­czo­nym her­bom Suł­kow­skich i Prze­ben­dow­skich) au­tor­stwa śląs­kie­go ma­la­rza Ge­or­ga Wil­hel­ma Neun­hert­za. Sa­lę tę wy­po­sa­żo­no w pięć pod­wie­szo­nych do su­fi­tu świecz­ni­ków, z któ­rych w każ­dym pło­nę­ło trzy­dzieś­ci świec. W ra­mach prac pro­wa­dzo­nych przez spro­wa­dzo­ne­go do Ry­dzy­ny w 1766 ro­ku Ig­na­ce­go Graf­fa u­po­rząd­ko­wa­no i znacz­nie po­więk­szo­no park zam­ko­wy, po­cząt­ko­wo skom­po­no­wa­ny ja­ko og­ród re­gu­lar­ny, a nas­tęp­nie przek­ształ­co­ny w za­ło­że­nie ro­man­tycz­ne wzo­ro­wa­ne na fran­cus­kich og­ro­dach Ma­rii An­to­niny. Kon­ty­nu­ując dzie­ło Fran­tza Graff na­dał też os­ta­tecz­ną o­pra­wę ar­chi­tek­to­nicz­ną mo­nu­men­tal­ne­mu dzie­dziń­co­wi ho­no­ro­we­mu, roz­cią­ga­ją­ce­mu się przed pół­noc­ną e­le­wa­cją zam­ku, u­ję­tą po bo­kach pół­ko­lis­tymi o­fi­cy­na­mi i bu­dyn­ka­mi staj­ni o­raz u­jeż­dżal­ni. W na­le­żą­cym do ksią­żę­cych te­re­nów re­kre­a­cyj­nych kom­plek­sie u­sy­tu­o­wa­nym wzdłuż par­ku na wschód od ofi­cyn u­rzą­dzo­no tak zwa­ny ka­ru­zel, czy­li miej­sce przez­na­czo­ne do za­baw kon­nych, strzel­ni­cę i ba­żan­ciar­nię. Nie­co bli­żej u­sy­tu­o­wa­ne by­ły po­prze­dzo­ne og­ro­dem kwia­to­wym bu­dyn­ki po­ma­rań­czar­ni, gdzie op­rócz u­pra­wy drze­wek cy­tru­so­wych znaj­do­wa­ła się sie­dzi­ba dwor­skie­go te­at­ru. Os­tat­nie zmia­ny w wy­glą­dzie wnętrz zam­ko­wych mia­ły miej­sce w dru­giej po­ło­wie XVIII wie­ku za cza­sów księ­cia Au­gus­ta - kla­sy­cys­tycz­ny wys­trój ot­rzy­ma­ły wte­dy sa­la po­są­go­wa i ga­bi­net por­ce­la­no­wy, roz­po­czę­to też bu­do­wę ko­lum­na­dy o­bie­ga­ją­cej sa­lę ba­lo­wą bę­dą­cej przy­pusz­czal­nie dzie­łem Do­mi­ni­ka Mer­li­nie­go, ar­chi­tek­ta os­tat­nie­go kró­la Pol­ski, Sta­nis­ła­wa Au­gus­ta Po­nia­tow­skie­go.


IMG BORDER=1 style=

WIDOK NA ZAMEK I FOSĘ OD PÓŁNOCNEGO ZACHODU


IMG BORDER=1 style=

XVIII-WIECZNA OFICYNA ZACHODNIA



y­re­mon­to­wa­na ogrom­nym na­kła­dem sił o­raz środ­ków daw­na sie­dzi­ba ro­dów Lesz­czyń­skich i Suł­kow­skich nie bez po­wo­du na­zy­wa­na jest współ­cześ­nie per­łą pol­skie­go ba­ro­ku. Obec­nie znaj­du­je się o­na pod o­pie­ką Sto­wa­rzy­sze­nia In­ży­nie­rów i Te­chni­ków Me­cha­ni­ków Pol­skich peł­niąc funk­cję cen­trum ho­te­lo­wo-kon­fe­ren­cyj­ne­go - oprócz szko­leń, mee­tin­gów i in­nych im­prez o cha­rak­te­rze biz­ne­so­wym or­ga­ni­zo­wa­ne są tu­taj rów­nież o­twar­te dla sze­ro­kiej pu­blicz­noś­ci kon­cer­ty, pik­ni­ki te­ma­tycz­ne i wy­sta­wy cza­so­we. Po­mi­mo, że za­mek nie jest pla­ców­ką mu­ze­al­ną, je­go wnęt­rza u­dos­tęp­nia­ne są do zwie­dza­nia, przy czym per­so­nel nie a­fi­szu­je się z ta­ką u­słu­gą i np. próż­no szu­kać na o­fic­jal­nej stro­nie in­for­ma­cji na te­mat wa­run­ków po­by­tu po­za la­ko­nicz­ną wzmian­ką na te­mat go­dzin, w ja­kich jest on dos­tęp­ny (w 2019 ro­ku co­dzien­nie od 9.00 do 15.00 i od 19.00 do 22.00, w so­bo­ty od 12.00 do 17.00). W od­no­wio­nych sa­lach: ba­lo­wej, mar­mu­ro­wej, myś­liw­skiej i ry­cer­skiej po­dzi­wiać moż­na bo­ga­tą sztu­ka­ter­ię, rzeź­by, za­byt­ko­we meb­le, pa­miąt­ki po Suł­kow­skich o­raz zbio­ry przy­rod­ni­cze.


Zamek SIMP w Rydzynie
Hotel "Zamek w Rydzynie"
Pl. Zamkowy 1, 64-130 Rydzyna
(065) 529 50 40 Centrala
(065) 529 50 26 Sekretariat
e-mail: zamek(at)zamek-rydzyna.com.pl



IMG  BORDER=1 style= IMG  BORDER=1 style=

WJAZDU DO ZAMKU "BRONIĄ" DWA SFINKSY J. RIMPLERA, PO PRAWEJ ELEWACJA POŁUDNIOWA


IMG  BORDER=1 style= IMG  BORDER=1 style=

OFICYNY PAŁACOWE, NA PIERWSZYM PLANIE PO LEWEJ POMNIKOWA SOSNA CZARNA



...KU PRZESTRODZE

Chy­ba każ­dy mi­łoś­nik his­to­rycz­nej ar­chi­tek­tu­ry ma­rzył lub ma­rzy o tym, aby móc po­dzi­wiać ją i uwiecz­niać z tej per­spek­ty­wy, z ja­kiej wy­da­je się ona naj­pięk­niej­sza – z lo­tu pta­ka. To, co kie­dyś sta­no­wi­ło przy­wi­lej nie­licz­nych, dos­tęp­ne jest dziś na wy­ciąg­nię­cie rę­ki dzię­ki bez­za­ło­go­wym stat­kom po­wietrz­nym zwa­nym po­pu­lar­nie dro­na­mi – po­ręcz­nej i przys­tęp­nej ce­no­wo al­ter­na­ty­wie dla sa­mo­lo­tu. Po­mi­ja­jąc fakt o­gra­ni­czeń wy­ni­ka­ją­cych z pra­wa lot­ni­cze­go (ma­sa!) kup­no ta­kiej za­baw­ki nie­ko­niecz­nie jed­nak oz­na­cza dla właś­ci­cie­la au­to­ma­tycz­ną prze­pust­kę do fan­tas­tycz­nych, wy­ma­rzo­nych, nie­o­sią­gal­nych wcześ­niej u­jęć. Oka­zu­je się bo­wiem, że nie­któ­re dro­ny, a z pew­noś­cią te pro­du­ko­wa­ne przez naj­po­pu­lar­niej­szą w Pol­sce fir­mę DJI nie lu­bią się słu­chać właś­ci­cie­la i…ucie­ka­ją.

Po ta­kim wstęp­ie nie mu­szę chy­ba wy­jaś­niać, że to trau­ma­tycz­ne doś­wiad­cze­nie dot­knęło rów­nież mnie. I to pod­czas pierw­sze­go ‘bo­jo­we­go’ lo­tu nad zam­kiem w Ry­dzy­nie! Po­mi­mo do­kład­nie wy­ko­na­nej ka­li­bra­cji o­raz kil­ku go­dzin lo­tów prób­nych, pod­czas któ­rych sprzęt funk­cjo­no­wał pra­wid­ło­wo, już pod­czas pierw­sze­go wzno­sze­nia w po­bli­żu zam­ku po o­siąg­nię­ciu pu­ła­pu nie­co po­nad 30 met­rów dron na­gle stra­cił łącz­ność z kon­tro­le­rem…i ty­le go wi­dzie­li. Nie­do­wie­rza­nie, po­ra­ża­ją­ca bez­sil­ność, wk…wie­nie – to chy­ba szło w ta­kiej ko­lej­noś­ci. I świa­do­mość, że ma­rze­nia pęk­ły jak bań­ka my­dla­na, bo prze­cież nikt nie za­gwa­ran­tu­je mi, że po wy­da­niu ko­lej­nych kil­ku ty­się­cy na no­wy sprzęt ten już zaw­sze bę­dzie la­tał jak na sznur­ku. Po­bież­ne po­szu­ki­wa­nia nie przy­nios­ły e­fek­tów, więc w at­mos­fe­rze peł­nej ne­ga­tyw­nych e­mo­cji wró­ci­łem do do­mu.

Wie­czo­rem jed­nak coś we mnie pęk­ło, reszt­ki am­bi­cji skrzyk­nę­ły sza­re ko­mór­ki do dzia­ła­nia. Za­pad­ła de­cyz­ja o kon­ty­nu­o­wa­niu po­szu­ki­wań. Na pod­sta­wie za­pi­sa­nej tra­jek­to­rii lo­tu do cza­su zer­wa­nia syg­na­łu, po prze­a­na­li­zo­wa­niu w ma­pach goog­le śro­do­wis­ka eks­pl­ora­cji wyz­na­czy­łem stre­fę o po­wierz­chni …125 ha, co oz­na­cza­ło mniej wię­cej ca­ły dzień bro­dze­nia po łą­kach, po­lach i krza­kach, po­nie­waż w tym przy­pad­ku szczęś­ciem w tej ca­łej his­to­rii by­ło, że za­mek stoi na u­bo­czu, a dron wy­brał wol­ność kie­ru­jąc się z da­la od sie­dzib ludz­kich. Nas­tęp­ne­go dnia, w po­nu­ry lu­to­wy po­ra­nek, z gu­mia­ka­mi na no­gach i ter­mo­sem peł­nym go­rą­cej her­ba­ty ru­szy­łem w tra­sę do Ry­dzy­ny, właś­ci­wie głów­nie po to, aby us­po­ko­ić su­mie­nie, bo szan­se na od­na­le­zie­nie bą­ka by­ły czys­to ma­te­ma­tycz­ne.

A jed­nak. Zna­laz­łem go po 30 mi­nu­tach po­szu­ki­wań! Szczęś­cie? Oczy­wiś­cie też, mo­że na­wet prze­de wszyst­kim, ale rów­nież chłod­na kal­ku­la­cja i de­ter­mi­na­cja w dą­że­niu do ce­lu. Brzmi jak fra­zes, lecz czy­ta­jąc póź­niej po róż­nych fo­rach prze­ko­na­łem się, że wie­le o­sób w ten spo­sób od­zys­ka­ło swo­je za­baw­ki, choć ich po­szu­ki­wa­nia trwa­ły cza­sem na­wet kil­ka dni.

Nie pi­szę o tym wszyst­kim tyl­ko dla­te­go, aby po­dzie­lić się swo­ją his­to­rią. Pod­kreś­la­jąc prob­lem u­cie­ka­ja­cych dro­nów, bo­gat­szy o przyk­re doś­wiad­cze­nie chciał­bym prze­ka­zać o­so­bom roz­po­czy­na­ją­cym swo­ją przy­go­dę z bez­za­ło­gow­ca­mi kil­ka po­rad, któ­re mo­gą za­po­biec ich u­tra­cie lub przy­naj­mniej zwięk­szyć szan­se na od­zys­ka­nie zgu­bio­nej włas­noś­ci. Po­ni­żej znaj­dzie­cie kil­ka ta­kich wska­zó­wek.
1. Zaw­sze spraw­dzaj­cie, czy wa­run­ki zew­nętrz­ne są bez­piecz­ne do lo­tu – nie tyl­ko si­ła wia­tru jest tu­taj is­tot­na, waż­na mo­że być rów­nież dos­tęp­ność sa­te­lit i ry­zy­ko wys­tą­pie­nia za­kłó­ceń ge­o­mag­ne­tycz­nych. Dob­rze do te­go ce­lu nadaje się a­pli­ka­cja UAV Fo­re­cast, któ­rą moż­na bez­płat­nie po­brać na smart­fo­na.
2. Pa­mię­taj­cie, że wiatr na wy­so­koś­ci kil­ku­nas­tu/kil­ku­dzie­się­ciu met­rów wie­je sil­niej niż przy grun­cie. Li­czy się si­ła wiat­ru w po­ry­wach! Nie po­le­cam la­tać wy­so­ko na­wet przy sła­bym wiet­rze.
3. Je­że­li u­par­liś­cie się, aby dron wal­czył z wie­ją­cym wiat­rem, nie prze­kra­czaj­cie pu­ła­pu drzew. Por­wa­ny bąk praw­do­po­dob­nie za­koń­czy wów­czas swo­ją przy­go­dę na zie­mi po zde­rze­niu z ga­łę­zią - gor­szy sce­nar­iusz za­kła­da, że za­wiś­nie on na drze­wie kil­ka­naś­cie met­rów po­nad wa­szy­mi gło­wa­mi (nie wierz­cie w sku­tecz­ność sys­te­mów an­ty­ko­li­zyj­nych – te dzia­ła­ją tyl­ko w okreś­lo­nych kie­run­kach).
4. Je­że­li stra­ci­cie swo­ją kosz­tow­ną za­baw­kę – nie za­ła­muj­cie się. W te­le­fo­nie po­win­na wyś­wiet­lić się tra­jek­to­ria lo­tu wska­zu­ją­ca je­go kie­ru­nek i za­sięg. Nie zaw­sze to dzia­ła (np. gdy zgu­bi­cie syg­nał), ale war­to spraw­dzić.
5. Gdy za­le­ży Wam tyl­ko na fo­to­gra­fiach, a tym sa­mym czas lo­tu nie trwa dłu­go, naj­wyż­szy pu­łap sta­raj­cie się o­sią­gać na ba­ter­iach częś­cio­wo wy­czer­pa­nych. To ogra­ni­czy za­sięg u­rzą­dze­nia w przy­pad­ku, gdy­by wy­bra­ło wol­ność.
6. Po­le­cam wy­po­sa­żyć dro­na w da­ne kon­tak­to­we np. nr te­le­fo­nu, ko­niecz­nie z in­for­ma­cją o na­gro­dzie dla zna­laz­cy. Pro­szę jed­nak pa­mię­tać, że ta­kie roz­wią­za­nie mo­że o­bró­cić się prze­ciw Wam w sy­tu­a­cji, gdy np. dron spad­nie na czyjś sa­mo­chód.
7. Usuń­cie z u­rzą­dze­nia fa­brycz­ne ko­dy QR lub in­ne in­for­ma­cje u­moż­li­wia­ją­ce pa­ro­wa­nie go ze smart­fo­nem. Dzię­ki te­mu dron bę­dzie bez­u­ży­tecz­ny dla no­we­go u­żyt­kow­ni­ka lub przy­naj­mniej u­trud­ni mu jego u­ru­cho­mie­nie.
8. Gdy­bym ku­po­wał go te­raz, do­ło­żył­bym kil­ka­set zło­tych na do­dat­ko­we u­bez­pie­cze­nie od usz­ko­dzeń z wi­ny u­żyt­kow­ni­ka. Po­mi­mo te­go, że dro­ny zaz­wy­czaj po­tra­fią znieść wie­le, to po u­lew­nej no­cy ra­czej już ich nie u­ru­cho­mi­my; ko­niec przy­go­dy mo­że oz­na­czać też na­głe gra­wi­ta­cyj­ne zde­rze­nie z as­fal­tem lub kost­ką bru­ko­wą.

Życzę dużo przyjemności w lataniu!



IMG BORDER=1 style=

OSTATNIE ZDJĘCIE PRZED UCIECZKĄ BĄKA...


częś­ci wschod­niej kom­plek­su zam­ko­we­go na po­wierz­chni 7 ha roz­cią­ga się park z 2. po­ło­wy XVII stu­le­cia, pier­wot­nie re­gu­lar­ny w sty­lu fran­cus­kim, z ge­o­met­rycz­nym u­kła­dem kwa­ter i szpa­le­rów, de­ko­ro­wa­ny cha­rak­te­rys­tycz­ny­mi dla e­po­ki ba­ro­ko­wy­mi rzeź­ba­mi. Oko­ło ro­ku 1820 przek­ształ­co­no go w ro­man­tycz­ne za­ło­że­nie kra­jo­bra­zo­we w sty­lu an­giel­skim, gdzie do­mi­no­wa­ła ma­ła ar­chi­tek­tu­ra w for­mie pa­wi­lo­nów re­kre­a­cyj­nych, z któ­rych do cza­sów współ­czes­nych przetr­wał tyl­ko zbu­do­wa­ny pod ko­niec XVIII stu­le­cia pa­wi­lon strzel­ni­cy dwor­skiej. Za­cho­wał się na­to­miast o­ka­za­ły drze­wos­tan, w tym ale­je: li­po­wa i kasz­ta­no­wa o­raz dę­by o ob­wo­dzie o­ko­ło 350 cm, a na po­ło­żo­nym już po­za ob­sza­rem par­ku dzie­dziń­cu pa­rad­nym – po­tęż­na sos­na czar­na i je­den z naj­więk­szych w Pol­sce pla­tan klo­no­list­ny. W cen­tral­nej częś­ci o­to­czo­ne­go fo­są zes­po­łu par­ko­we­go, na osi fa­sa­dy wschod­niej pa­ła­cu znaj­du­je się roz­leg­łe ocz­ko wod­ne, dzi­siaj – po­dob­nie jak ca­ły bo­ta­nik – wy­ma­ga­ją­ce pew­nych in­wes­ty­cji, któ­re z pew­noś­cią kie­dyś nas­tą­pią. Cie­ka­wost­ką po­zos­ta­je fakt, że w par­ku zam­ko­wym stoi je­dy­ny w Pol­sce pom­nik dwu­krot­ne­go kró­la Pol­ski Sta­nis­ła­wa Lesz­czyń­skie­go.


IMG  BORDER=1 style= IMG  BORDER=1 style=

W LUTYM PARK ZAMKOWY NIE PREZENTUJE SIĘ ZBYT OKAZALE...


IMG  BORDER=1 style= IMG  BORDER=1 style=

...CO INNEGO WIOSNĄ, GDY KOLOREM DOMINUJĄCYM STAJE SIĘ ZIELONY




y­dzy­na po­ło­żo­na jest przy dro­dze eks­pre­so­wej S5, oko­ło 9 km na po­łud­nie od Lesz­na, skąd do­je­chać moż­na ko­mu­ni­ka­cją pod­miej­ską li­nii 6 i 12. Sta­cja ko­le­jo­wa znaj­du­je się o­ko­ło 3 km na za­chód od mias­ta. W po­bli­żu zam­ku dos­tęp­ne są dwa par­kin­gi: (cza­sa­mi) płat­ny w częś­ci po­łud­nio­wo-za­chod­niej i dar­mo­wy od za­cho­du. (ma­pa zam­ków)





1. L. Kajzer, J. Salm, S. Kołodziejski: Leksykon zamków w Polsce, Arkady 2001
2. Z. Moliński: Zamek w Rydzynie, 1997
3. L. Prejbisz: Zamek i Klucz Rydzyński, Rydzyna 1938
4. K. Stępińska: Pałace i zamku w Polsce dawniej i dziś, KAW 1977


IMG BORDER=1 style=

ELEWACJA POŁUDNIOWA ZAMKU


IMG BORDER=1 style=

WIDOK NA ELEWACJĘ ZACHODNIĄ Z CHARAKTERYSTYCZNYM OWALNYM RYZALITEM, ZA KTÓRYM KRYJE SIĘ SALA BALOWA


W pobliżu:
Czernina - ruina zamku XIV-XVIIw., 9 km
Góra - relikty zamku XIV/XVw., 16 km
Osieczna - pałac na murach zamku rycerskiego XVw., 20km


Warto zobaczyć również:


IMG

Nie­o­po­dal zam­ku ba­ro­ko­wy koś­ciół pw. św. Sta­nis­ła­wa zbu­do­wa­ny w la­tach 1746-1751 we­dług pro­jek­tu Ka­ro­la Ma­rii Frant­za. Wew­nątrz stiu­ko­wa de­ko­ra­cja i oł­tarz z XVIII wie­ku, ro­ko­ko­we or­ga­ny o­raz pły­ta na­grob­na za­ło­ży­cie­la mias­ta Ja­na z Czer­ni­ny.

IMG

Za­byt­ko­wy Ry­nek o kształ­cie na­da­nym mu pod­czas lo­ka­cji mias­ta w XV wie­ku. Na Ryn­ku ma­low­ni­czy zes­pół ka­mie­ni­czek, ra­tusz z XVIII stu­le­cia o­raz pom­nik Trój­cy Świę­tej u­pa­mięt­nia­ją­cy e­pi­de­mię dżu­my z 1709 roku.

IMG

Przy dro­dze na Lesz­no koś­ciół po­e­wan­ge­lic­ki zbu­do­wa­ny w la­tach 1779-1783 we­dług pro­jek­tu Igna­ce­go Graf­fa. W ro­ku 1996 wy­re­mon­to­wa­ny i za­a­dap­to­wa­ny na sa­lę kon­cer­to­wą.

IMG

Na ro­gat­kach mias­ta przy wy­lo­cie na Lesz­no wspa­nia­ły wiat­rak "Jó­zef" z XVIII wie­ku, od­bu­do­wa­ny w 1983. Od ro­ku 2004 ma w nim swą sie­dzi­bę Mu­ze­um Rol­nic­twa i Mły­nar­stwa w Ry­dzy­nie, je­dy­ne te­go ty­pu mu­ze­um w Pol­sce. W je­go wnęt­rzu zbie­ra­ne są za­byt­ko­we ma­szy­ny rol­ni­cze i mły­nar­skie.

IMG

W od­da­lo­nych o kil­ka ki­lo­met­rów Dąb­czach szkie­le­to­wy koś­ciół pw. św. Ka­ta­rzy­ny Alek­san­dryj­skiej zbu­do­wa­ny w ro­ku 1668. We wnęt­rzu póź­no­re­ne­san­so­wy oł­tarz głów­ny z 1591 ro­ku, po­zos­ta­łe wy­po­sa­że­nie po­cho­dzi z XVII i XVIII stu­le­cia. Na da­chu wie­życz­ka z da­tą 1660.



STRONA GŁÓWNA

tekst: 2005, 2019
fotografie: 2008, 2019
© Jacek Bednarek